
Nasze historie
Za Kame Gym stoją konkretne osoby, które kiedyś przyszły na swój pierwszy trening i nie wiedziały, czego się spodziewać. To ich historie - opowiedziane ich własnymi słowami.

Menadżerka klubu
Kiedyś po prostu stanęłam na macie. Dzisiaj ta mata jest częścią mojego życia.
Kame Gym to dla mnie nie tylko klub. To kawałek mojego życia i historia, która tak naprawdę zaczęła się cztery lata temu, kiedy po raz pierwszy stanęłam na macie.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo sporty walki zmienią moje życie. Pojawił się pierwszy trening, potem następny. Pierwsze zawody, kolejne i kolejne - aż w końcu Mistrzostwo Polski w amatorskim MMA i walka w formule Semi-Pro. Dziś nadal aktywnie trenuję i startuję, bo cały czas chcę się rozwijać i sprawdzać, gdzie są moje granice.
Ten sport stworzył mnie trochę na nowo. Dał mi miejsce, w którym mogłam się świetnie odnaleźć, ludzi, którzy stali się dla mnie ważni, pewność siebie i poczucie, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.
To właśnie na macie poznałam mojego trenera Mateusza. Z czasem relacja trener-zawodniczka przerodziła się w przyjaźń, a dziś razem z nim i Dawidem tworzymy i rozwijamy Kame Gym. I chyba jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że wszystko potoczy się właśnie w tę stronę.
Dzisiaj jestem tutaj nie tylko zawodniczką. Jestem menadżerką Kame Gym, trenerką kobiet i dzieci, prowadzę treningi personalne, a jako fizjoterapeutka również gimnastykę korekcyjną. Szczególnie ważna jest dla mnie moja grupa kobiet. Chcę pokazywać dziewczynom, że mata może być także ich miejscem - niezależnie od wieku, doświadczenia czy tego, z jakiego punktu zaczynają.
Bo sama kiedyś po prostu przyszłam na pierwszy trening.
Dzisiaj mogę pracować na tej samej macie z przyjaciółmi, trenować, startować, uczyć innych i jednocześnie sama każdego dnia się rozwijać. Patrzeć, jak dzieciaki łapią sportową zajawkę, kobiety przełamują swoje bariery, a ludzie, którzy przyszli do nas tylko spróbować, po pewnym czasie stają się częścią Kame.
Tworzymy miejsce pełne pasji, uśmiechu, sportowych emocji i rodzinnej atmosfery. Miejsce, które daje mi możliwość dzielenia się z innymi czymś, co kilka lat temu tak mocno zmieniło moje własne życie.
Kiedyś po prostu stanęłam na macie. Dzisiaj ta mata jest częścią mojego życia. I właśnie tym jest dla mnie Kame Gym.

Trener główny
Moim największym marzeniem było stworzenie miejsca, do którego sam chciałbym przyjść jako dziecko.
Mam na imię Mateusz Głąb i od ponad 25 lat sporty walki są całym moim życiem.
Wszystko zaczęło się, gdy miałem 6 lat. Jak wielu chłopców z mojego pokolenia, byłem zakochany w Dragon Ballu. Marzyłem, żeby być jak Son Goku - silnym, odważnym, pokornym i gotowym każdego dnia stawać się lepszą wersją siebie. To właśnie wtedy rozpocząłem treningi Taekwon-do ITF. Nie przypuszczałem, że ta dziecięca fascynacja stanie się drogą, którą będę podążał przez całe życie.
Przez lata zdobywałem doświadczenie jako zawodnik i trener. Zdobyłem Puchar Świata w Taekwon-do ITF, wielokrotnie stawałem na podium mistrzostw Polski i Europy, zostałem Mistrzem Polski MMA, a następnie stoczyłem zawodowe walki dla największych organizacji w kraju i za granicą. Dziś mam zaszczyt pełnić funkcję trenera Reprezentacji Polski AMMA i Pankration, pomagając kolejnym pokoleniom zawodników spełniać ich marzenia.
Jednak największym marzeniem nie były medale ani kolejne walki. Moim największym marzeniem było stworzenie miejsca, do którego sam chciałbym przyjść jako dziecko. Miejsca, w którym każdy - niezależnie od wieku i poziomu zaawansowania - będzie czuł się jak w domu. Klubu, który będzie wychowywał nie tylko świetnych sportowców, ale przede wszystkim dobrych ludzi.
Tak narodził się Kame Gym.
Ta nazwa nie jest przypadkowa. Powstała dzięki mojemu synowi, Maksymilianowi. Kiedy był mały, uwielbiał Dragon Balla, ale nie potrafił jeszcze powiedzieć słowa Kamehameha. Zamiast tego mówił po prostu Kame. Tak nazywał również swoją ulubioną zabawkę. W tamtym momencie zrozumiałem, że właśnie znalazłem nazwę, która idealnie oddaje wszystko, co dla mnie ważne.
Kame Gym to spełnienie mojego dziecięcego marzenia i jednocześnie prezent dla mojego syna. To miejsce stworzone z myślą o rodzinie, o dzieciach, o zawodnikach i o wszystkich, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę ze sportami walki. Chcę, aby każdy, kto przekroczy próg naszego klubu, poczuł atmosferę wzajemnego szacunku, wsparcia i ciężkiej pracy.
W Kame Gym uczymy od pierwszego kroku. Niezależnie od tego, czy masz dwa lata, trzydzieści czy pięćdziesiąt - znajdziesz tu swoje miejsce. Budujemy solidne fundamenty, rozwijamy charakter, pewność siebie i sprawność fizyczną. Tym, którzy marzą o zawodowym sporcie, pomagamy dojść na najwyższy poziom. Tym, którzy chcą po prostu zadbać o zdrowie i aktywnie spędzać czas, pokazujemy, że trening może stać się pasją na całe życie.
Wierzę, że prawdziwa siła nie polega tylko na wygrywaniu walk. To codzienna praca nad sobą, pokora, dyscyplina, odwaga i szacunek do drugiego człowieka. Właśnie te wartości chcę przekazywać każdemu, kto trenuje w Kame Gym.
Bo Kame Gym to nie tylko klub. To społeczność. To rodzina. To miejsce, w którym dzieci spełniają swoje marzenia, dorośli odnajdują pasję, a zawodnicy zdobywają kolejne szczyty.
A ja nadal, tak jak wtedy, gdy miałem sześć lat, każdego dnia staram się być choć odrobinę bliżej tego, żeby zostać swoim własnym Son Goku.

Trener główny
Największym sukcesem nie jest kolejny medal. Największym sukcesem jest zarazić sportem następnego człowieka.
Sport jest ze mną właściwie od zawsze. Zaczynałem jako dzieciak na zapaśniczej macie i wtedy nie wiedziałem jeszcze, że właśnie z tym miejscem zwiążę większą część swojego życia.
Przez lata były treningi, medale mistrzostw Polski, reprezentacja kraju, kadra olimpijska, mistrzostwa Europy i świata. Później pojawiło się również MMA i kolejne wyzwania. Sport dał mi naprawdę dużo, ale z perspektywy czasu widzę, że najważniejsze wcale nie są medale. Najważniejsze jest to, jakim człowiekiem sport potrafi cię nauczyć być.
Dlatego Kame Gym jest dla mnie tak ważnym projektem. Razem z Mateuszem i Jagodą tworzymy miejsce, w którym mogę przekazywać dalej coś, czym sam żyję od wielu lat.
W Kame zajmuję się przede wszystkim zapasami, ale bardzo ważna jest dla mnie również aktywność dzieci i ich rodziców. Sam jestem człowiekiem rodzinnym i wierzę, że najlepszym sposobem na nauczenie dziecka zdrowych nawyków jest własny przykład. Chciałbym, żeby dzieci widziały swoich rodziców w ruchu, a sport był czymś, co może ich dodatkowo łączyć.
Mimo wielu lat spędzonych w sporcie nie jestem zwolennikiem śmiertelnie poważnej atmosfery. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że praktycznie zawsze się uśmiecham, lubię żartować i mam sporo dystansu do siebie. Możemy ciężko pracować, mieć ambitne cele i wymagać od siebie coraz więcej, ale nadal czerpać z tego frajdę.
Chciałbym, żeby właśnie takie było Kame - profesjonalne, ale rodzinne. Ambitne, ale pełne uśmiechu. Miejsce dla zawodnika, który marzy o medalach, ale również dla dziecka, które pierwszy raz wchodzi na matę, i rodzica, który po prostu chce zacząć się ruszać.
Bo po tylu latach w sporcie coraz bardziej jestem przekonany, że największym sukcesem nie jest kolejny medal. Największym sukcesem jest zarazić sportem następnego człowieka.
Odezwij się do nas albo złap trenera po treningu. Twoja droga może być tym, co przekona kogoś, żeby w końcu przyszedł.
Napisz do nasBez doświadczenia, bez formy, bez sprzętu. Wystarczy chęć spróbowania - resztę pokażemy na miejscu.